poniedziałek, 25 lutego 2013

Cathy Hopkins - Tędy do raju

FABUŁA: 'Pragnę jedynie domu. Miejsca, do którego należę, gdzie są rodzice zainteresowani tym, co robię i co myślę. Pragnę rodziny, której na mnie zależy. Grupki znajomych, z którymi bym się dobrze czuła. Chcę mieć własny pokój. Miejsce, gdzie mogę byś sobą i czuć się szczęśliwa.'
India Jane to nastolatka. Jej życie nie jest spokojne, jej ojciec, z którym kiedyś miała bardzo dobry kontakt, ciągle zarządza przeprowadzki.India ma już dosyć. Gdy wprowadzają się do wielkiego domu ciotki w Londynie ma nadzieje, że to już ostatni 'przystanek'. Jednak okazuje się, że z pewnych przyczyn musi pojechać na miesiąc wakacji do Grecji, gdzie zmieni się jej życie.
MOJE BLABLANIE: Która z nas nie chciałaby zwiedzać świata lub chociaż zmienić miejsce zamieszkania. Wiele jest takich osób, ale Jane ma dość, bo znów musi opuścić przyjaciółke, z którą tak wiele przeszła.
Pani Cathy Hopkins stworzyła książkę, którą szybko i łatwo sie czyta. Język jest przyjemny i błyskawicznie przekręcamy kolejne strony książki. Jest też wątek miłości głównej bohaterki, który śledzimy. Towarzyszymy naszej bohaterce w wczasach, które wiele zmienią choć nie bardzo się na to zapowiada na początku. 
Przy tej pozycji, w niektórych momentach musiałam się zatrzymać i pomyśleć o swoim życiu. Jest tu kilka ważnych cytatów, które zapadły w mojej pamięci. Jednak te momenty nastąpiły tylko pod koniec książki, więc...
OCENA: 5/6
OPINIE CZYTELNIKÓW: 
-'Lekka, przyjemna i zabawna historia nastolatki. Świetnie nadaje się na lato. Polecam :).'
- ' "Tędy do raju" to książka idealna dla osób, które pragną odstresować się i przeczytać coś lekkiego, może trochę magicznego..
Dobra dla nastolatek, ale i dla tych troszkę starszych osób, które po cięższych lekturach pragną sięgnąć po coś, przy czym można odprężyć się i zrelaksować.'

- 'Przyjemna, lekka książka. Szybko się czyta - mnie akurat wciągnęła. ;) Polecam.'
Negatywnych opinii nie znalazłam ;)


środa, 20 lutego 2013

Sally Wentworth - Gra o szczęście



Najpierw burzliwe kłótnie, potem namiętne pocałunki. Davina jest fizykoterapeutką w klubie piłkarskim, a Max jednym z członków zarządu. Choć od początku nie ukrywają niechęci do siebie i szukają coraz to nowszych okazji, by dogryźć sobie wzajemnie, w końcu dociera do nich, że fascynacja i pożądanie jest silniejsza od nich samych. Problem polega na tym, że każde z nich inaczej patrzy na ten romans; ona chce wyjść za mąż, on nie chce się żenić..
Max od śmierci swej żony ukrywa się za murami obojętności. Nie dopuszcza do  siebie myśli, że mógłby się ponownie z kimś związać. Jednakże pojawienie się młodej i niezależnej fizykoterapeutki niweczy wszystkie jego starania.

Gra o szczęście jest kolejną już książką, którą przeczytałam jednym tchem. Niestety, jest to także  następna lektura, po której nie pozostaje nic, jak tylko westchnąć z rozmarzeniem.

Sally Wentworth w swojej jakże krótkiej powieści ukazuje nam istotę miłości z początku straconej. Pokazuje nam na czym polega uczucie, o które trzeba się starać mimo przeciwności losu, mimo wielu przeszkód stojących na jej drodze.

Moim zdaniem autorka chciała ukazać bohaterów Gry o szczęście jako dwie niezależne, lecz jednocześnie potrzebujące siebie nawzajem postaci. Pokazała tym samym czytelnikowi, jak ważne są uczucia i prowadzenie tytułowej gry o szczęście.

Czytając kolejne strony powieści zdajemy sobie sprawę z tego, że recenzowana przeze mnie książka ma drugie dno; pozornie widzimy tylko historię jak każda inna, lecz jednocześnie skrywającą pewną naukę. Potajemne uczucie głównych bohaterów ma na celu ukazanie, jak ważna jest dla każdego świadomość bycia potrzebnym.

Max nie wyobraża sobie przyszłości bez Daviny, lecz nie chce jej tego okazać. Po tragedii jaka go spotkała nie wierzy już w to, że może być z kimkolwiek szczęśliwy. Jego przeciwieństwem, można by rzec, jest właśnie kobieta, którą darzy uczuciem. Za wszelką cenę dąży ona do niezależności i chce osiągnąć pełnię szczęścia właśnie z zawziętym prezesem klubu.

Lektura jest o tyle interesująca, o ile spojrzymy na nią przychylnym okiem. Główni i najbardziej widoczny motyw jest powszechnie używany w literaturze zarówno polskiej jak i zagranicznej, przez co nie stanowi żadnego oryginalnego niuansu.

Choć nie została napisana językiem prostym i dla każdego zrozumiałym, Gra o szczęście z należytą sobie łatwością wciąga i ciekawi czytelnika już od pierwszych stron. Szkoda tylko, że to tylko tymczasowe wrażenie; wraz z rozwijającą się akcją dociera do czytelnika, jak zakończy się cała historia.

Tak, zakończenie jest przewidywane od chwili, gdy Max po raz pierwszy daje upust swoim emocjom, ukazuje swoje uczucia. Można powiedzieć, iż autorka to przewidziała i aby zaszokować odbiorców uczyniła nagły zwrot.

Prawdopodobnie nikt nie spodziewał się niezbyt przyjemnego, choć mimo wszystko obecnego happy endu.

Książka jest z rodzaju tych, których nie można po prostu polecić lub odradzić. Pisarka dobrze się spisała; czytając jej dzieło widzimy plusy, lecz dostrzegamy także minusy, które jakby wyrównują nam ostateczne doznania związane nie tylko z samą historią, lecz także z przekazem i stylem.

Sięgając po tą pozycję spodziewałam się czegoś.. gorszego. Niezbyt zachęcający opis i nieliczne, lecz negatywne recenzje znalezione na Internecie stanowczo mówiły Grze o szczęście ‘NIE!’. Ostatecznie książka jest warta polecenia, choć jest ona bardziej skierowana do osób dorosłych, jak już nadmieniłam na wstępie.

OCENIA:  ++4/6

Brak opinii czytelników oraz wydawnictw na temat tej pozycji.

wtorek, 19 lutego 2013

William Cane - Sztuka pocałunku

William Cane otwiera przed nami drzwi do zupełnie innej tematyki książek niż te, które możemy dostać w księgarniach czy znaleźć w bibliotekach. Książka nazywana 'uroczą Amerykańską encyklopedią pocałunków', zrobiła zawrotną karierę wśród młodzieży i dorosłych w 1991 roku, kiedy to po raz pierwszy została wydana, i robi ją do dziś.

Szczegółowe opisy ponad 25 technik całowania i wiele cennych rad dotyczących niemal każdej sytuacji; właśnie to znajdziemy w tym, można by rzec, poradniku. Wewnątrz doszukamy się opisów przeróżnych sytuacji; jak się całować pod wodą, na dyskotece, w kinie, teatrze, jak pocałować kogoś po raz pierwszy, a jak na pożegnanie. Ponadto autor specjalnie dla czytelnika zamieścił tam różnorakie ankiety kierowane zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn. Całość uzupełniają liczne anegdoty i przykłady ' z życia wzięte'.


To teraz ja się wypowiem na temat tego, jak to już nie raz słyszałam, arcydzieła.

Sztuka pocałunku (w niektórych tłumaczeniach Sztuka całowania) przez kilkanaście dobrych lat stała u mnie na półce, a kupił ją mój kuzyn dla swojej dziewczyny. Tej jednak prezent się nie spodobał, ponieważ 'nie była przecież aż tak zielona!'. Koło pół roku temu, z braku innej lektury sięgnęłam w końcu po ten niewielki tomik.

Szczerze powiedziawszy, autor miał dość oryginalny pomysł. Połączyć jednocześnie przyjemne z pożytecznym. Pisał na tyle prosto, że każdy mógł go zrozumieć, a jednocześnie zachęcał do wypróbowania opisywanych technik samemu.

Jednakże z tego, czy encyklopedia jest/była przydatna, nie mogę Wam nic powiedzieć. Nie dlatego, że może to być wstydliwe, lecz z tego powodu, że.. sama tego nie stosowałam!

Moim zdaniem napisanie takiej książki wiąże się z dużym ryzykiem, o ile nie zrobi się tego poprawnie. William Cane starał się jakby uchwycić chwilę w każdym z jakże licznych rozdziałów.

Najlepsze moim zdaniem w tejże książce jest to, że nie ma ograniczeń wiekowych. Nieważne czy sięgnie po nią nastolatek, czy osoba w średnim wieku, czy zrobi to dziewczyna czy chłopak. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie.


Ponadto została napisana w tak ciekawy sposób, że przeczytacie ją jednym tchem.

Ale to tyle plusów. Niekiedy w tłumaczeniu pojawiają się dość rażące błędy, styl autora jest monotonny choć, jak już powiedziałam wcześniej, ciekawy.

Cóż, nic więcej nie mogę powiedzieć o tej 'słodkiej encyklopedii'..

Osobiście Sztukę pocałunków polecam  tylko osobom, które są w związku, i to w miarę stałym. Nie jest to lektura dla nastolatków, jak oczekiwał William Cane, choć nie odradzam sięgania po nią.

OCENA: 2/6

Nie znalazłam żadnych opinii ani czytelników, ani innych wydawnictw odnośnie tej pozycji.

niedziela, 17 lutego 2013

Stephen Chbosky - Charlie



Dziś, po dość długiej nieobecności, zapraszam Was na recenzję książki, w której każdy znajdzie coś o sobie. Autor wznosi nas na wyżyny ludzkiej codzienności, która, choć bliska, wydaje się aż nazbyt odległa.

Charlie to opowieść o chłopcu takim samym jak wszyscy; mającym problemy, zakochanym, nieakceptowanym.. Książka ma formę listów pisanych do nieznanego przyjaciela przez nastolatka; nieśmiałego i wycofanego, choć niezwykle inteligentnego i wrażliwego ucznia pierwszej klasy liceum w Pittsburgu. Chłopak pisze o swoich pierwszych miłosnych doświadczeniach, relacjach w rodzinie, narkotykach, seksie, związkach i akceptacji.

Kiedy pierwszy raz dostałam tą książkę w ręce.. nie wiedziałam czego się spodziewać. Może to dziwnie zabrzmi, lecz opis książki i internetowe recenzje innych bloggerów wcale nie zachęciły mnie do czytania.
 W pierwszej chwili chciałam po prostu odłożyć książkę na półkę, mimo tego, że przyjacielowi powiedziałam, iż 'wydaje się interesująca'. Wstyd się teraz przyznać, lecz naprawdę wcale tak nie myślałam!


Ostatecznie skończyło się na tym, że książkę przeczytałam dwa razy. Dziwne? Tak, też tak uważam. :)

Za pierwszym razem 'wchłaniałam treść jak gąbka wodę', jak to wyraził się jeden z bohaterów niniejszej lektury. Za drugim razem starałam się dostrzec głębszy sens, niż na początku.


Tą notkę jest mi pisać bardzo, bardzo ciężko. Może dlatego, że pierwszy raz mam do czynienia z książką, która aż tak bardzo mnie poruszyła, która dotarła do mnie aż tak głęboko..? W tej powieści po raz pierwszy odnalazłam to, z czym borykam się na codzień, co dotyka także innych.

Jak to napisałam chłopcu, który polecił mi to dzieło; 'Każdy z nas odnajdzie sobie Charliego.'. Odpowiedzi się  nie doczekałam, więc prawdopodobnie moje stwierdzenie było błędne.

Jednakże, tym razem szczerze, muszę Wam powiedzieć, że książka jest rewelacyjna. Dla mnie niezwykłe jest ukazanie wszystkiego w tak bezpośredni, a zarazem skomplikowany sposób!

Stephen Chbosky spisał się na medal. Wiem jak to brzmi, lecz inaczej nie mogę tego wyrazić. Autor wciągnął mnie już pierwszym zdaniem i pozostawił pewien niedosyt. Kończąc epilog zaczęłam się zastanawiać, dlaczego ta książka jest taka krótka? Dlaczego nie ma kolejnej części opowiadającej o dalszych losach tytułowego bohatera?

Najbardziej zastanawiające jest właśnie to, dlaczego tak niepozorne dzieło pozostawia po sobie tak wielki niedosyt i tyle błądzących po głowie myśli..?

Sama sobie nie potrafię na to odpowiedzieć, więc zostaje mi tylko napisanie, że tą lekturę polecam każdemu; nie ważne od tego, czy jest fanem fantasy, czy może kryminałów.

Koniec z wychwalaniem, czas na to, co zraziło mnie w Charliem; momentami książka wydaje się.. no właśnie, jaka..? W niektórych fragmentach widzimy przykładowo  zmienione formy wyrazów, co od razu rzuca się w oczy. Historię opowiada chłopak, a napisał 'spodziewałam się'.

Po przeczytaniu ostatniego listu doszłam też do takiego wniosku, że autorowi zbrakło pomysłu na wiadomość kończąca znajomość nastolatka z Przyjacielem.

Ostatecznie jednak książka pozostawiła we mnie niedosyt i pewną wewnętrzną pustkę, co ostatecznie zakryło tych kilka minusów, przez co daję dość wysoką ocenę!



OCENA: 6/6

OPINIE CZYTELNIKÓW I CZYTELNICZEK: 

"Czasami czułam się, jakby autor zajrzał do środka mojej duszy i za pomocą tego, co tam zobaczył, napisał tę książkę."

"Ogólnie jednak moje wrażenie jest pozytywne. Pokazuje, że nastolatkowi też mają problemy i czasem nawet poważniejsze, niż niekiedy można to sobie wyobrazić. Warto nie ignorować młodych ludzi, bowiem oni też mają problemy ukryte pod różnymi maskami. Historia Charliego naprawdę mnie wciągnęła. Uważam, że to dobra lektura zarówno dla młodzieży, jak i dorosłych."

"Książkę tę mogę polecić każdemu, bez względu na wiek, gdyż jestem pewna, że potrafi ona umilić każdą chwilę."

"Postać Charlie'ego mnie po prostu ujęła. Wrażliwy chłopak, zakochany, stawiający pierwsze kroki w dorosłość. Pierwsza dziewczyna, pierwszy pocałunek, imprezy, narkotyki."

"Zawzięłam się by przeczytać tą książkę w jeden dzień bo chciałam jak najszybciej zakończyć moją przygodę z nią. Oczywiście porusza ważne problemy i daje swoistą lekcję. Jak dla mnie jednak jest strasznie oleista. Może nie całkiem zmarnowałam czas, ale nie powiem żeby moja parogodzinna przygoda z Charliem była czymś do czego chcę wracać."

"Charlie pokazuje, że nie tylko dorośli mają problemy. Młodzież również i nie są one typu „ w co się ubrać jutro do szkoły”, są to często bardzo poważne sprawy. Książka pozwala zrozumieć prawdziwe życie nastolatka."

Źródło; http://lubimyczytac.pl/ksiazka/126207/charlie


Jak dobrze wiecie, a może i nie, Charlie został sfilmowany przez producentów Zmierzchu! Podobno efekt jest piorunujący, jednak o tym Wam nie napiszę. Nie oglądałam filmu (i chyba nie mam zamiaru..), a ten blog ma inną tematykę :)

Jednakże umieszczam Wam kadr, na którym widzimy głównego bohatera z przyjaciółmi; Sam i Patrickiem.

Tak na przyszłość #1

Hej :)

Postanowiłam pójść za radą adminów i zawczasu zapowiedzieć, jakie książki będę recenzowała :3 Jednak teraz, zamiast własnych przemyśleń, dodam Wam to, co znalazłam na internecie/tyle książki.

Nie mam pojęcia w jakiej kolejności będę dodawała swoje notki, lecz już teraz mogę Was zapewnić, że na pierwszy ogień idzie Charlie autorstwa Stephena Chbosky'ego.



Charlie Stephen Chbosky

Książka ma formę listów pisanych do nieznanego przyjaciela przez nastolatka imieniem Charlie, nieśmiałego i wycofanego, choć niezwykle inteligentnego i wrażliwego ucznia pierwszej klasy liceum w Pittsburgu. Chłopak pisze o swoich pierwszych miłosnych doświadczeniach, relacjach w rodzinie, narkotykach i akceptacji.









Kolejne książki, które ostatnio wpadły mi w ręce to;



Gra o szczęście Sally Wentworth

 Najpierw burzliwe kłótnie, potem namiętne pocałunki... Davina, fizykoterapeuta w klubie piłkarskim i Max, członek jego zarządu, zrozumieli, że wzajemna fascynacja jest silniejsza niż niechęć i urazy. Jednak każde z nich inaczej traktuje ten romans. Dla niej jest to gra o szczęście, chce wyjść za mąż, a rola kochanki zupełnie jej nie odpowiada. On zaś ani myśli się żenić.






Sztuka pocałunku William Cane

Moc małego pocałunku sprawi, że rozkochasz w sobie upatrzoną ofiarę, zapewni Tobie i drugiej osobie niebiańską przyjemność. Może stać się pierwszym krokiem do czegoś więcej. Potrafisz to zrobić. A Ty całuj mnie, to taka piękna gra ~ Paweł Kukiz Pocałunki. Te ulotne chwile przyjemności; czy działają według jakichś zasad? Czy można nauczyć się tej radosnej sztuki z książki? Jeszcze jak!







Diament Jan Paweł Krasnodębski

Nowa powieść J.P. Krasnodębskiego jest przeznaczona przede wszystkim dla młodego odbiorcy. Jej bohater to licealista, szesnastolatek, Damian Diament, chłopak o skomplikowanej osobowości, niezwykłej wrażliwości i wyobraźni. Ma kłopoty z sobą, nie umie się odnaleźć w otaczającej go rzeczywistości, przeżywa rozmaite lęki, osaczają go fobie, dręczą obsesyjne myśli i wyobrażenia o czymś strasznym, nieodwracalnym. Cierpienia psychiczne chłopca stara się uleczyć psycholog-psychiatra, jednak jego starania okazują się bezskuteczne. Damian chwilowo próbuje szukać ukojenia w filozofii buddyjskiej, Zen, opanować techniki Tai Chi. Zachęcony przez kolegę nieoczekiwanie odnajduje się w wirtualnym „Twoim Świecie” i „Twojej wyobraźni”. Pochłaniają go gry komputerowe War of Warcraft, w których wreszcie może być panem samego siebie. Zatapia się w cyberprzestrzeni, rozmawia z wirtualnymi stworami, buduje wirtualne podziemne schronisko, które nazywa Schroniskiem Park. Świat wirtualny jest jednak niebezpieczny: jeden z kolegów Damiana po wielu godzinach gier komputerowych dostaje padaczki i jest sparaliżowany. Damian również mdleje z wyczerpania, trafia do szpitala psychiatrycznego, ale dzięki pomocy dziewczyny próbuje wrócić do świata rzeczywistego.


Czytaliście którąś z powyższych pozycji?

czwartek, 14 lutego 2013

Stosik Pawła #1


Tajemnica Brokeback Mountain - Annie Proulx
Opowiadanie Annie Proulx „Tajemnica Brokeback Mountain”, nagrodzone przez „National Magazine”, zdaniem krytyków i recenzentów należy do najoryginalniejszych we współczesnej literaturze. Jest to historia trudnego i niebezpiecznego romansu, który połączył dwóch wiejskich chłopaków miłością zdarzającą się tylko raz w życiu. Odważna próba podjęcia tematu związków homoseksualnych i homofobii.
Wielkie nadzieje - Charles Dickens
Młody Pip, sierota mieszkający z siostrą i jej mężem kowalem, natyka się na cmentarzu na zbiegłego więźnia. Niedługo później przychodzi mu też poznać życie całkiem inne niż w kuźni, kiedy zostaje zatrudniony do zabawiania ekscentrycznej panny Havisham i jej ślicznej podopiecznej Estelle. Po latach i mozołach pracy kowala, Pip niespodziewanie otrzymuje sporą sumę pieniędzy, pod warunkiem, że wyjedzie do Londynu i wykształci się na dżentelmena. zakochany w Estelle, zdobywając przyjaciół i wrogów, będzie musiał radzić sobie w wielkim świecie, aż w końcu odkryje, kto jest jego dobroczyńcą...  
Życie Pi - Yann Martel 
Yann Martel urodził się w Hiszpanii w 1963 roku. Jego życie to nieustająca podróż. Niewiele pozostało miejsc na mapie świata, których jeszcze nie odwiedził. Obecnie mieszka w Montrealu. Jest autorem trzech książek, z których ostatnia - "Życie Pi" - stała się międzynarodowym bestsellerem, a w roku 2002 uzyskała prestiżową nagrodę Bookera.
Wielki Gatsby - F. Scott Fitzgerald
Romantyczna miłość, przyjaźń, amerykański sen o szczęściu i sukcesie dostępnym dla każdego to stereotypy, które przynoszą głównemu bohaterowi tej powieści , tytułowemu Gatsby'emu, tragiczne rozczarowanie. Miłość zniszczył kult pieniądza, przyjaźń okazała się pustym słowem, a sukces finansowy nie wprowadził go tak naprawdę do "lepszej" sfery
Makbet - William Szekspir
Makbet jest jednym z najodważniejszych rycerzy szkockiego króla Dunkana, jego zaufanym doradcą i przyjacielem. Jego kariera sięga szczytu - ma majątek, cieszy się poważaniem wśród rycerstwa, miłością wiernej żony, jest bohaterem. Wydaje się, że nic nie zburzy jego szczęścia. Tymczasem jedno spotkanie z tajemniczymi czarownicami oraz ich przepowiednie zmienią życie tego człowieka. Z jego powodu Szkocja pogrąży się w bratobójczej wojnie...
Gra o tron - George R.R. Martin
W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie. Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, lecz obalony władca pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone jak on sam. Tron objął Robert - najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron...

Która książka ciekawi Was najbardziej? A może którąś już czytaliście? :) 

Źródła opisów: www.lubimyczytac.pl

niedziela, 10 lutego 2013

Steven Jay Schneider - 1001 filmów, które musisz zobaczyć

"Kanon sztuki filmowej. Jak każdy wybór może wydawać się dyskusyjny. Jednak znajdują się tutaj omówienia najważniejszych filmów, które powinien zobaczyć każdy. Jest to kolejne, zaktualizowane wydanie książki, która cieszy się ogromnym powodzeniem u czytelników już od wielu lat.

1001 filmów, które musisz zobaczyć to wspaniały przewodnik po świecie kina. Po przeczytaniu zajmującego artykułu, dogłębnie omawiającego temat dzieła, którego się nie widziało, człowiek ma ochotę natychmiast biec do wypożyczalnie po ten film." - Dallas Morning News.

Wiem, że nie wymyśliłbym czegoś takiego, dlatego też posłużyłem się opisem ze znanego czasopisma. "1001 filmów, które musisz zobaczyć" to książka, z którą powinien zapoznać się każdy człowiek, nawet ten, który nie interesuje się kinem. Steven Jay Schneider stworzył świetny przewodnik obrazujący największe dokonania X muzy w ostatnich 109 latach (książka obejmuje czasy 1901-2010).

Kadr z filmu "Dziwolągi" (1932)
Jak mówi tytuł, w przewodniku znajduje się 1001 dłuższych i tych krótszych recenzji filmów. O ile opinie na temat "Władcy Pierścieni" czy "Titanica" w pełni usatysfakcjonują widza, o tyle krótkie wzmianki na temat wielu kultowych filmów, chociażby "Filadelfia" lub "Thelma i Louise", zawodzą. Niektóre z nich to po prostu takie notki, które lekko przedstawiają fabułę, nie mówiąc praktycznie nic o reszcie.

Ogromnym minusem książki jest to, że zdradza zakończenie niektórych filmów (idealnym przykładem jest opinia o "Dziwolągach", gdzie nawet zamieszczono zdjęcie z zakończenia). I nie jest to jedyny przykład. Dlatego rada dla czytających - podczas zapoznania się z recenzją, uważajcie na okropne spojlery.

Ogólnie jednak, "1001 filmów, które musisz zobaczyć" prezentuje się naprawdę dobrze! Książka jest bardzo pomocna, gdyż każda z przedstawionych pozycji jest warta uwagi. Autor nie skupia się na jednym gatunku, bo oprócz tak poważnych filmów, jak chociażby widoczny na okładce "Czarny łabędź", mamy szansę przeczytać o takich komediach jak "Kac Vegas" czy horrorach - chociażby "Paranormal Activity"! Co najlepsze, opinie wygłaszane są przez znanych filmowców i krytyków, m.in scenarzystów, reżyserów i dziennikarzy.

Podsumowując. Książka jest naprawdę pomocna, można wybrać naprawdę wiele ciekawych tytułów, chociaż przyznam, że niektóre filmy nie powinny się tam znaleźć. Niektóre recenzje zdradzają zakończenie produkcji, natomiast jeszcze inne są zbyt krótkie. Mimo to oceniam książkę bardzo wysoko, bo według mnie jest bardzo pomocna i powinna znaleźć się w biblioteczce każdego kinomana, czyli, np. w mojej.

OCENA: 5/6


Inne opinie:

"Prawdziwa użyteczność książki polega na tym, że podpowiada, jakie filmy warto wypożyczyć na DVD. Obejrzałem już 943 z omówionych w niej 1001 dzieł, a pozostałe zamierzam racjonować, żeby wystarczyły mi na resztę życia".

Roger Ebert


"Schneider i jego zespół [..] wyjaśniają, dlaczego każdy z omawianych filmów trzeba koniecznie obejrzeć. Wybór, jakiego dokonali, jest niepodważalny".

Library Journal


INFORMACJA!

Chciałem się z Wami wszystkimi przywitać. Niektórzy mnie znają, niektórzy nie. Nazywam się Paweł i od dzisiaj będę pisał recenzje książek, mam nadzieje regularnie. Coś o mnie? Interesuje się kinem i to głównie z nim związane książki będę oceniał. Moją pasją jest jednak taniec towarzyski, który nie zawsze pozwala mi realizować się w literaturze. Także, jeszcze zapraszam na swojego drugiego bloga: www.filmowe-abecadlo.blogspot.com 
 

Zapowiedzi



Cześć, dawno mnie tu nie było, bo ostatnio mało czytałam. Jednak od dzisiaj mam ferie, więc trzeba to zmienić. Zaczęłam od tego, że złożyłam wizyte w bibliotece. Książki, które wypożyczyłam: